Świat przez szybę
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
To, co niektórzy intuicyjnie przeczuwali od dawna, teraz znalazło potwierdzenie w badaniach naukowych: nadmierne oglądanie telewizji szkodzi. I nie chodzi tu bynajmniej o osłabienie wzroku.
Obrońcy telewizji nazywają ją oknem na świat. Różnorodność i ogólna dostępność programów rzeczywiście dostarcza nieograniczonej ilości informacji na praktycznie każdy temat. Dzieci chowane bez telewizji nie mogą nawiązać dialogu z kolegami, dla których żółwie Ninja czy odlotowe agentki są kimś dobrze znanym.
Jednak nie oszukujmy się- ile czasu poświęcamy na uważne oglądanie z dzieckiem wybranych programów przyrodniczych czy edukacyjnych? Żeby kupić sobie trochę spokoju, włączamy dziecku telewizor. Rezygnujemy z komentowania akcji na ekranie (jak myślisz, kto ma rację? Czy rzeczywiście ta czekolada jest tak smaczna, jak mówi reklama?). Pozwalamy telewizji zastąpić się w roli świadomego opiekuna. Tymczasem telewizja dostarcza gotowych wzorców. Niestety, bardzo rzadko pozytywnych.
Informacje płynące ze szklanego ekranu są łatwo przyswajalne. Wystarczy siedzieć i patrzeć. Po co się trudzić rozumieniem, zapamiętywaniem, kojarzeniem, samodzielnym formułowaniem myśli i wniosków..
Wciąż nowe, zmieniające obrazy dostarczają masy podniet mózgowi spragnionemu coraz to nowych bodźców. Niestety, wiedza pochodząca ze szklanego ekranu nie uczy radzenia sobie ze światem rzeczywistym: przed niebezpieczeństwem można uciec po prostu zamykając oczy. Obserwując przygody bohaterów filmowych niczego nie doświadcza się naprawdę samemu. Przebywanie w fikcyjnym świecie nie pozwala skonfrontować się z rzeczywistymi przeszkodami, nie daje okazji doskonalenia swoich umiejętności w żadnej dziedzinie, poza orientowaniem się w cudzych perypetiach.
Kiedy rodzice zajęci są śledzeniem ulubionego serialu, dziecko nie może łatwo nawiązać z nimi kontaktu. Musi zwracać na siebie ich uwagę, często niegrzecznością lub marudzeniem. Wykształca się w nim poczucie, że ono samo i jego sprawy nie są ważne dla dorosłych. Trudno się dziwić, że w przyszłości rodzice będą mieli trudności z rozmawianiem ze swoim nastolatkiem. Po prostu nie będą dla niego ważniejsi niż mecz czy film.
Nie lepiej sprawy mają się, kiedy telewizor jest brzęczącym tłem codziennego życia. Wprawdzie uwagę matki czy ojca zajmuje codzienna krzątanina, ale tę resztkę umysłu, która śledzi otoczenie, skutecznie absorbuje szmer telewizora. Nie ma szans na prawdziwy, pełny kontakt. Nie ma miejsca na uważną rozmowę. Trudniej zorganizować, a co ważniejsze, w pełni uczestniczyć we wspólnej zabawie. Rodzinne relacje miłości, wspólnoty, serdeczności zostają zredukowane do spraw organizacyjnych, a dzieci do trybów w maszynie codzienności i do elementów wymagających obsługi.
Na szczęście można podjąć niełatwą często decyzje o wyłączeniu odbiornika. Jeśli postanowiliśmy ograniczyć oglądanie telewizji, nieocenione usługi odda video lub DVD, które nagra dla nas interesujący film. Obejrzymy go wspólnie z dzieckiem wtedy, kiedy będzie to dla nas najwygodniejsze. Możemy dawkować czas spędzony przed szklanym ekranem wprowadzając zasady, np. film po odrobieniu lekcji, sprzątnięciu pokoju, itp. Walka o pilota zamieni się wtedy we wspólne decydowanie co i kiedy oglądamy.
Całkowita rezygnacja z telewizji nie musi oznaczać odcięcia rodziny od informacji ze szklanego ekranu. W dobie Internetu czy DVD z łatwością znajdziemy poza telewizją interesujące filmy przyrodnicze lub dokumentalne oraz rozrywkę odpowiednią do potrzeb naszego młodego widza . Popołudnia i wieczory bez wszechobecnego telewizora dadzą szansę grom planszowym i towarzyskim, głośnemu czytaniu. Zainspirują dzieci, a może i dorosłych, do inscenizacji i skeczy, tańców czy choćby zwykłej przewracanki na dywanie. W codziennym kontakcie będziemy mogli lepiej się usłyszeć i poznać. Więź rodzinna okrzepnie przy wspólnym sprzątaniu czy rodzinnym gotowaniu.
