Digital natives


Określenie to zostało zaproponowane kilka lat temu przez Marca Prensky. Oznacza osoby wychowane w kulturze cyfrowej, intuicyjnie poruszające się w cyfrowej, wirtualnej rzeczywistości.

Przeciwstawiono im digital imigrants - ludzi z tradycyjnej kultury, niechętnie zapuszczających się w świat nowoczesnych technologii. Osoby te preferują papier, pióra, książki. Dla internetowych tubylców codzienną rzeczywistością są przenośne odtwarzacze, poszukiwanie informacji przez internet, komunikatory. Dla nich telewizja bywa już za wolna. Poszukują szybszej, bardziej intensywnie i skondensowanej informacji.
Obserwując ich funkcjonowanie powstało podejrzenie, że nie tylko sposób poszukiwania i przyswajania różni się od cyfrowych imigrantów. Zaczęto podejrzewać, że zmienia się u nich także praca mózgu.
Dwóch uczonych z Uniwersytetu Kalifornijskiego: prof. Gary Small i dr Gigi Vorgan przeprowadziło eksperyment, który potwierdził to przypuszczenie. Specyficzna aktywność związana z intensywnym wykorzystaniem internetu miała miejsce w lewej, czołowej partii kory mózgowej.
Zmiany sposobu przysfajania informacji niosą ze sobą zmianę funkcjonowania mózgu. Choć korzystanie z dobrodziejstw technologii cyfrowej ułatwia zdobywanie informacji, ułatwia komunikację i wspiera kreatywność, ma też złe strony. Konieczność ciągłej uwagi sprawia, że nie mamy czasu odpoczywać. Ludzkie mózgi nie są przystosowane do ciągłego działania na najwyższych obrotach. stan ciągłej aktywności owocuje zmęczeniem, irytacją, oszołomieniem - to rodzaj informacyjnego stresu.
Być może rozwiązaniem jest połączenie w swoim życiu skrajnych aktywności stanowiących przeciwwagę
dla cyfrowej rzeczywistości. Stąd być może bierze się zainteresowanie sportami ekstremalnymi wśród intensywnie pracujących.
Są także inne pomysły, takie jak np medytacja przed pracą lub tai chi w przerwie na lunch. Być może starożytne techniki okażą się cudowną przeciwwagę dla wirtualnego świata.