Czym jest monogamia w naszej kulturze?
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Chcielibyśmy wierzyć, że biologia nie rządzi nami, lecz to my naszą inteligencją podporządkowujemy sobie instynkty. Niestety badania nie potwierdzają tych pragnień.
Szczególnie wyraźnie widać to w zachowaniach związanych z seksem. Kultura nadała akceptowalną formę zachowaniom "okołoprokreacyjnym". W cywilizacji zachodniej jedną z takich norm jest monogamia. Przekroczenie jej jest niezgodne nawet z obowiązującym prawem. Mężczyzna powinien mieć jedną żonę, a jeśli chce podporządkować się normom religijnym, powinien być z nią do końca życia.
Praktyka jednak pokazuje, ze ilość rozwodów z roku na rok wzrasta. Po dokładnym przyjrzeniu się także sama monogamia okazuje się mitem.
Na przełomie lat 80 i 90 we Francji i Wlk. Brytanii przeprowadzono ankietę na grupie około 20 000 osób heteroseksualnych. Badani mężczyźni mieli średnio 10 partnerek. Kobiety zaś przyznały się średnio do 3 partnerów. Skąd ta dysproporcja? Badania powtórzono dbając o anonimowość i wtedy ilości zaczęły się wyrównywać. Wynika z tego, że kobiety niechętnie ujawniają prawdziwą ilość swoich partnerów seksualnych. Stereotyp kulturowy sprawia, że kobiety chcąc wyglądać "przyzwoicie" ukrywają faktyczną ilość partnerów.
Tę tezę potwierdzają wyniki badań z USA, z których wynika, że ponad połowa zdrad małżeńskich popełnianych przez kobiety nie jest wykrywana przez ich partnerów.
Także wyniki badania krwi pokazują, że minimum 6% mężczyzn nie jest ojcami swoich dzieci.
Bliską analogię wykazują tu ptaki, których niektóre gatunki znane są ze stałości w związku. Dokładniejsza obserwacja wykazuje jednak, że choć w gnieździe i przy zdobywaniu pożywienia dla młodych są stałym stadłem, jednak w okresie lęgowym samica latała na "igraszki" do innych samców, czego konsekwencją jest zróżnicowanie genetyczne piskląt.
Tajemnica takich zachowań może tkwić w dwóch potrzebach:
- wydania na świat jak najlepszego pod względem genetycznym potomstwa
- zapewnienie mu przeżycia
O ile to drugie gwarantuje jeden stały partner, o tyle dobre geny wnieść może atrakcyjny pod względem fizycznym samiec, który najczęściej nie jest zainteresowany opieką. Kobiety najczęściej zdradzają w płodnej fazie cyklu, co świadczy za powyższą tezą.
Ciekawe są także wyniki badań z Niemiec, gdzie przebadano pary studenckie. Okazało się, że średnio po roku kobiety w tych związkach traciły ochotę na seks. Dlaczego? Związek z biologicznego punktu widzenia jest po to, by wydać potomstwo. Skoro do tego nie dochodzi, zaczynają rozglądać się za innymi kandydatami. W bogatej Europie rodzi się mało dzieci, ale biologia nie zważa na cywilizacyjne fanaberie przyszłych rodziców. Natura każe szukać partnera bądź partnerki, którzy zapewnią prokreację, więc intensyfikują się poszukiwania seksualne.
W praktyce wielu mężczyzn o wysokim statusie społecznym i dochodach posiada równoległe związki. Podobnie, jak w społeczeństwach akceptujących poligamię, poziom dochodu jest podstawowym kryterium możności posiadania więcej, niż jednej żony, a co za tym idzie, sporej gromadki dzieci. Dla mężczyzn posiadanie wielu partnerek może gwarantować sukces reprodukcyjny, a także dobre samopoczucie. Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że mężczyźni żyjący z wieloma żonami żyją dłużej o 1/10 od tych, którzy są w jednym związku.
Nie tylko więcej osób dba o naszego mężczyznę, ale też ma on mniej obowiązków, a ponieważ ma bardziej urozmaicone życie seksualne, to jego całe życie jest bardziej radosne i mniej stresujące.
Oczywiście badania opisują większość statystyczną, może warto zadać sobie pytanie, na ile my sami jesteśmy pod wpływem powyższych instynktów.
