Dlaczego kobiety decydują się na rozwód?


Stereotypowy rozwód to: on odchodzi do innej, młodszej, ona zostaje z dziećmi. Coraz częściej jednak sprawy o rozwód wnoszą kobiety.

Statystyki są nieubłagane: w 2000 r pozwów składanych przez panie było prawie dwukrotnie więcej niż tych, z którymi występowali mężczyźni. W 2006 r. na 6 pozwów o rozwód 5 wniosły kobiety.

Psychologowie twierdzą, że z pozwem występuje osoba bardziej zdeterminowana. Ta, która już nie wierzy w możliwość naprawy, terapię małżeńską, obietnice i ustalenia. Która jest zdecydowana zakończyć związek raz na zawsze.
Kiedyś do tak drastycznego kroku skłonni byli raczej mężczyźni pod wpływem nowej partnerki. Kobiety w obawie o przyszłość wolały trwać nawet w destrukcyjnym związku. W środowiskach gorzej wykształconych i gorzej sytuowanych także rośnie liczba rozwodów. Przyczyny są wciąż głównie bardzo drastyczne: przemoc, alkoholizm, zagrożenie dzieci. Ale odkąd kobiety nie są już tak uzależnione ekonomicznie od partnerów, sytuacja uległa zmianie. "Cierp i milcz" to postulat, na który chce się godzić coraz mniej żon. Od swoich mężów oczekują nie tylko wspólnego pchania domowego kieratu.

Wymagania rosną. Mężczyzna powinien być dobrym ojcem, partnerem intelektualnym, a także sprawdzać się jako kochanek. Nie wystarczy być. Trzeba być wystarczająco dobrym. Dotyczy to zarówno kobiet w okolicach trzydziestki, które mogą liczyć na zbudowanie nowego związku, jak i starszych 40-to i 50-cio letnich. Są ładne, wykształcone i zadbane. Mają samodzielność finansową i życiową, wszak dzieci już odchowały. Często właśnie wtedy uświadamiają sobie, że nie chcą spędzić reszty życia z kimś w zasadzie całkiem im obojętnym, a często wręcz obcym, kto nie dzieli ich apetytu na życie. Wola niezależność i samotność od nijakiego związku. Stąd coraz więcej rozwodów w okolicach pięćdziesiątki.

Kobiety chcą się rozwijać, dokształcać, czerpać radość z życia i nowych wyzwań. Jeśli mężowie nie dotrzymują im kroku, mogą zostać w tyle i to na dobre.